Mecz o życie dla Kani

kania_pksSytuacja w tabeli drużyny prowadzonej od niedawna przez Piotra Łuczaka przed meczem z PKS-em Racot była bardzo trudna. Za Kanią znajdował się już tylko wycofany z rozgrywek LKS Ślesin. Ewentualna porażka z PKS-em Racot mogła spowodować, że gostyńskim kibicom pozostałoby już tylko trzymanie kciuków za Górnika Konin z trzeciej ligi i mistrza czwartej ligi południowej, który musiałby wygrać baraże o wejście do trzeciej ligi.


W arcyważnym spotkaniu z PKS-em Racot trener Piotr Łuczak miał do dyspozycji wąską kadrę. Na ławce zasiadło tylko trzech rezerwowych, a w podstawowej jedenastce było ośmiu młodzieżowców. Młoda drużyna gospodarzy dobrze radziła sobie w pierwszej połowie, a co najważniejsze udało się jej zdobyć bramkę. W 28. minucie Tobiasz Aksamit zszedł z prawej strony w pole karne i umieścił piłkę w bramce. Gościom w pierwszej połowie sprzyjał dość mocny wiatr. Piłkarze Dawida Dominiczaka starali się długimi zagraniami robić zamieszanie pod bramką Kani, ale gospodarze doskonale sobie z tym radzili. W drugiej połowie gra się wyrównała, ale goście nie zdołali sforsować defensywy gospodarzy, którzy od 67. minuty mogli grać na większym luzie. Gola po stałym fragmencie gry zdobył Damian Krzyżostaniak. Sześć minut później bramkę strzałem zza pola karnego zdobył Mikołaj Olejniczak i stało się jasne, że Kania wygra, tym bardziej że piłkarze Dawida Dominiczaka nie prezentowali się tak, jakby w rundzie wiosennej zdobyli już siedem punktów i sześć goli. Po meczu swojego rozczarowania nie krył trener gości.

- Nie przypominaliśmy dzisiaj zespołu z pięciu poprzednich spotkań. Raczej nasza gra przypominała dyspozycję z rundy jesiennej. Dopadł nas marazm. Gdyby to dotyczyło jednego, dwóch zawodników. Niestety dopadł całą jedenastkę – stwierdził trener Dawid Dominiczak.

Na wygraną w lidze kibice Kani czekali od 1 października minionego roku. Drużynie z Gostynia nie szło, ale przebudzenie nastąpiło w niezwykle ważnym meczu. Wygrana pozwoliła Kani wyprzedzić PKS Racot.

- Odbiliśmy się od dna. Nie jesteśmy już czerwoną latarnią. Zwycięstwa budują wiarę w siebie – stwierdził po meczu trener Piotr Łuczak.

Ta wiara będzie potrzebna w najbliższym spotkaniu, w którym Kania zmierzy się na wyjeździe z Białym Orłem Koźmin Wielkopolski. Trener Łuczak stoi przed kolejnym wyzwaniem, bo w tym pojedynku nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Sebastiana Fechnera, a stan cywilny zmienia Adrian Muszyński i też będzie nieobecny.

Kania Gostyń – PKS Racot 3 : 0 (1 : 0)
1 : 0 – Tobiasz Aksamit (28′)
2 : 0 – Damian Krzyżostaniak (67′)
3 : 0 – Mikołaj Olejniczak (73′)
Kania Gostyń: Banaszak – Maćkowski, Krzyżostaniak, Fechner, Łapawa (85′ Muszyński), M. Mucha, Wachowski, M. Olejniczak, N. Olejniczak, Aksamit, Sz. Olejniczak (79′ Gendera). 

Pogoda Gostyń z serwisu