Co się dzieje w Kani Gostyń?

kania_hutnikRodzice młodych piłkarzy trenujących w MKS Kani Gostyń maja pretensje do prezesa klubu, że ten nie traktuje ich poważnie. Dali temu wyraz na ostatnim spotkaniu.  - Odnosimy wrażenie się się wypinacie na rodziców. Rozmawiajmy poważnie – mówili.

Sygnały o tym że w młodzieżowych grupach MKS Kani Gostyń sp. z o.o. nie dzieje się zbyt dobrze dochodziły już od kilku miesięcy. Pojawiały się informacje, że klub zalega z płatnościami za autokar, sędziów czy wynagrodzeniami trenerów. Ostatnie spotkanie rodziców z prezesem Adrianem Kędziorą miało w założeniach być krótkie i treściwe.

Na początku prezes przedstawił rodzicom informacje z bieżącej działalności klubu.

- Dotacja rozliczona prawidłowo, kosmetyczne zmiany wymagane – mówił A. Kędziora o rozliczeniu miejskich pieniędzy za ubiegły rok.

Prezes poinformował też rodziców i mniejszej dotacji jaka w tym roku trafi do klubu. W planach jest około 111 tysięcy zł. O około 20 tysięcy mniej niż w ubiegłym roku. Włodarz klubu mówił również o tym, że młodzi zawodnicy Kani jeżdżą na najlepsze turnieje organizowane między innymi Poznaniu, Lubinie, mają też szanse na testy w najlepszych akademiach piłkarskich.

- Państwa dzieci mają szkolenia z wykwalifikowaną kadrą trenerów (…) to wszystko rozwinęliśmy razem z Jędrzejem (trener seniorów – Jędrzej Kędziora), który rozwinął szkolenie i zaplanował całą pracę kadry i myślę że efekty tego już widać – dodawał prezes.

Adrian Kędziora mówił też o podjęciu decyzji o utworzeniu rady rodziców akademii, a także o dużych szansach na wybudowanie w Gostyniu sztucznego, krytego dachem boiska. Potem przyszedł czas na przekazanie decyzji klubu o podwyższeniu składki.

 – Kiedy dowiedziałem się że nie chcą państwo zmieniać dotychczasowego systemu szkolenia, nie chcą Państwo doprowadzić do sytuacji, w której będziemy mieli mniejszą ilość trenerów a szkolenie w Kani straci na jakości (…) doszedłem do wniosku że akademia musi się sama utrzymywać – mówił A. Kędziora – Jeśli akademia nie będzie się sama utrzymywać, to cały czas będziemy się grzebać w tym samym co się teraz dzieje. Że są poślizgi, że gdzieś brakuje, że trzeba gdzieś dołożyć. Ja z tym skończę. Koniec – dodawał.

Jak powiedział chwilę później zapadła decyzja o podniesieniu składek. Pierwsze dziecko 80 zł na miesiąc, drugie i kolejne dzieci 30 zł na miesiąc przez 12 miesięcy w roku. Wśród zebrany pojawił się szmer dezaprobaty.

Przypomnijmy, że jednym z koronnych argumentów podczas przejmowania UKS Kani Gostyń przez spółkę była właśnie obietnica nie podwyższania składek bez względu na wysokość dotacji z miasta i wpłat sponsorów– to też przypomnieli Adrianowi Kędziorze rodzice.

Według prezesa każda z grup treningowych akademii będzie miała własne subkonto, po to by właśnie rodzice wiedzieli co dzieje się z ich pieniędzmi.

- Ja właśnie dowiedziałem się że 1 godzina nauki pływania kosztuje 45 zł – argumentował prezes.

- Nauka pływania kosztuje 40 zł, przy indywidualny trenerze – odpowiadał jeden z rodziców – A proszę nam powiedzieć ile kosztuje wynajęcie orlika lub hali sportowej dla juniora młodszego bądź trampkarza?

- Nic nie kosztuje – dodawał innym rodzic.

- Ja chętnie porozmawiam ale po pierwsze nie ma to żadnego sensu, bo decyzja została już podjęta – odpowiadał Kędziora.

Rodzice skwitowali wypowiedź prezesa salwą śmiechu.

- Doszliśmy do wniosku że innej możliwości nie ma, nie ma też sponsora. Jeśli pojawi się sponsor, to możemy wtedy na tym (wysokość składki) zastanowić – próbował zakończyć dyskusję prezes.

Włodarz kubu chwilę później powiedział że w ostatnim czasie udało się jednak znaleść dwóch sponsorów, lecz zapytany o konkrety odpowiedział – Pokażę panu umowy. Dopytywany o szczegóły odparł – To nie ma znaczenia.

- Rozmawiajmy poważnie – padło z sali - To spotkanie nie ma sensu, bo Pan nas poważnie nie traktuje – mówiła mama młodego piłkarza – To jest śmieszne co Pan robi – dodawała.

Rodzice dopytywali też prezesa o obozy sportowe, na które miały wyjechać ich dzieci, a także czy klub ubezpiecza młodych zawodników – te pytania również zostały bez jednoznacznych odpowiedzi. Podobnie jak to na co konkretnie przeznaczone będą podwyższone składki rodziców. Prezes klubu kilkukrotnie powtarzał za to, że dyskusji na temat podwyższenia składki nie będzie, bo nie ma innej możliwości utrzymania akademii i decyzja już została podjęta.

- Jeśli się Państwu nie podoba, że chcemy utrzymać jakość szkolenia, jakość akademii i prowadzić to dalej, to nic nie jestem w stanie na to poradzić – mówił – na razie zainwestowaliśmy w szkolenie jak największej ilości grup, zatrudniliśmy nowych trenerów i za tym miały pójść pieniądze, partnerzy, sponsorzy a na razie muszę rozmawiać z Państwem o tym ze musimy podnosić składki. Naprawdę mnie to też boli – dodawał.

Osobnym tematem poruszanym na spotkaniu było zadłużenie klubu. Według niektórych rodziców na koniec 2016 roku mogło ono wynosić nawet 70 tys zł.

- Trenerzy mają zaległości z wypłatami, sędziowie tez nie są opłaceni – wyliczał jeden z rodziców.

- Nie czujemy się z tym dobrze że trenerzy nie dostają wynagrodzenia za swoja pracę, przepływ informacji nie był uczciwy z Pana strony – dodawał inny.

- Widzę że każdy może sobie robić własne wyliczenia, ale muszę z przykrością stwierdzić że niedokładne – ripostował A. Kędziora – zadłużenie na koniec 2016 roku wynosiło 20 tysięcy z hakiem – dodawał.

Rodzice ni dawali za wygraną.

- Jeśli trenerzy nadal nie mają zapłacone za trzy miesiące to i tak to daje 30-40 tysięcy – odpowiadali rodzice. - Najbardziej mnie boli to że na ostatnim spotkaniu było mówione ze wszyscy maja wszystko opłacone, a teraz się okazuje że tak nie jest – mówili wyraźnie poddenerwowani – to jest kłamstwo, kredyt zaufania został wyczerpany – kończyli.

Rodzice dociekali tez co było powodem powstania zadłużenia Kani, skoro poprzedni zarząd zostawił klub bez długów.

- Założenie było takie że zaczynamy się rozwijać marketingowo, szkoleniowo, otwieramy kolejne grupy żeby nas zauważono. To miało dać nam partnerów i sponsorów – wyliczał prezes – doszedł koordynator i czterech nowych trenerów.

- Wspieram zespoły młodzieżowe od kilku lat, nie są to duże kwoty, ale od czasu przejęcia Kani nikt z MKS-u ze mną nie rozmawiał – mówił rodzic jednego z młodych piłkarzy – jeśli wy nie rozmawiacie z najbliższymi osobami, to jak my mamy ufać że rozmawiacie z jakimiś innymi partnerami czy sponsorami.

- Niech pan nie myśli ze jaja sobie z Pana robię, ale chyba pan żartuje – odpowiadał prezes – naprawdę byłem w wielu firmach, nawet we Wrocławiu rozmawiałem żeby ktoś wspierał Kanię Gostyń i wiele razy podczas spotkań z rodzicami mówiłem ze szukamy wsparcia ale nie było żadnego odzewu.

Rodzice poważnie też nie potraktowali słów prezesa o rozwoju marketingowym dając jako przykład działanie strony internetowej klubu.

- Ostatnia informacja 16 listopada 2016 – wyliczali.

- Problem tez polega na tym że nie wiadomo czy jeśli spotkamy się za trzy miesiące, to składka nie będzie podniesiona na 120 zł – przekrzykiwali się rodzice.

Podczas spotkania rodzice dopytywali tez o sposób nowego rozliczania poprzez subkonta i poruszali wiele innych spraw związanych z funkcjonowaniem klubu.

Prezes po kilkudziesięciu minutach dyskusji wyjaśnił skąd powstał dług klubu.

- Duża kwota musiała zostać wpłacona za ZUS, bo jedna osoba, nie będę wymieniał nazwiska, pewne rzeczy pominęła w rozliczeniach. Nie chodzi tu o księgowość, bo ta by to pewnie zauważyła – tajemniczo wyjaśniał prezes.

Rodzice również i do tej informacji odnieśli się z dużą rezerwą i opuszczając salę po zebraniu byli wyraźnie zniesmaczeni.

Jakie będą dalsze dzieje MKS Kani Gostyń sp. z o.o. czas pokaże. Według nieoficjalnych informacji na piątek zaplanowane zostało spotkanie rodziców młodych piłkarzy, którzy będą podejmować decyzję o dalszej piłkarskiej przyszłości swych dzieci. (dw)

 

Pogoda Gostyń z serwisu